poniedziałek, 4 listopada 2013

Kompot gruszkowy


"Może nie będzie tak źle?" - myślę sobie, patrząc za okno na szary listopad. Optymizmu mam tylko tyle, ile w kubku parującego mooocno korzennego kompotu gruszkowego. Uwarzyliśmy go sobie z Panem Synkiem w dużym garze i tak dozujemy tę przyjemność do śniadania, obiadu i kolacji. Żeby rozgrzać myśli, dłonie i ciało od środka. Żeby przegnać ewentualne katary i kaszle. Żeby jakoś dobrnąć choćby do pierwszego śniegu. Bo potem to już z górki. Dosłownie i w przenośni ;)

PS. Papierowe słomki ze zdjęć mam ze Scandi Loft. I powiem jedno: jest wiele sklepów z pięknymi drobiazgami do domu, ale ten jest z pewnością najbardziej sympatyczny! Polecam gorąco! :)


od 6. m. ż.*

Składniki:

3-4 duże gruszki
1 1/2 litra wody
2 łyżki miodu (lub ewentualnie cukru trzcinowego)
3-4 plasterki świeżego imbiru
1 laska cynamonu (lub 1 łyżeczka cynamonu w proszku)
4-5 goździków


Gruszki myjemy, obieramy i kroimy na kawałki. Wrzucamy do garnka, dodajemy resztę składników i gotujemy na wolnym ogniu pod przykryciem przez ok. 1 godzinę.
Pijemy najlepiej ciepły.

Gruszek oczywiście w żadnym wypadku nie wyrzucamy! Można je dodać do ciasta lub podać dziecku na ciepłe śniadanie z makaronem/kaszą jaglaną/ryżem i łyżką śmietany.


Smacznego!


* Młodszym dzieciom podajemy oczywiście wersję z mniejszą ilością przypraw oraz bez miodu!



3 komentarze:

  1. Wow jakie piękne zdjęcie i te gruszki mniam :) Skąd taki piękny koszyczek z buteleczkami ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, z allegro. Ale niestety nie pamiętam już nazwy sprzedawcy :(

      Usuń