środa, 24 września 2014

Konfitura z borówek i malin



Wczoraj był pierwszy dzień astronomicznej jesieni. Czas więc zamknąć rozdział lato 2014. Zamknąć w słoiku i schować głęboko na bezpiecznych półkach spiżarni. Lubię jesień z wielu różnych powodów, a na tegoroczna zima niesie dla nas wielkie zmiany, więc wyczekiwanie tym bardziej otoczone aurą niezwykłości. Żegnam zatem lato z nostalgią, ale bez żalu.
Z tej okazji mam naprawdę wyjątkowy przepis. Taki, nad którym pracowałam kilka lat! Oczywiście nie non stop ;) Było po prostu kilka podejść, ale zawsze coś było nie tak. A to za słodkie, a to za rzadkie. Ale do trzech razy sztuka! W końcu opracowałam metodę na połączenie w słoiczkach borówek i malin. Te ostatnie letnie, mocno już dojrzałe owoce współtworzą połączenie wprost idealne. Pasują do siebie jak czerwona szminka i szpilki, jak szlafrok i poranna kawa, jak Angelina Jolie i Brad Pitt. Absolutne nasycenie smaku i tego wszystkiego, czym jest gorące leniwe lato.
Perfekcja.


od 8. m. ż.*

Składniki (na 4-5 słoiczków):
1 1/2 kg borówek amerykańskich
1/2 - 3/4 szklanki cukru trzcinowego**
1/2 kg malin

Borówki myjemy, wsypujemy do garnka z grubym dnem i smażymy przez ok. 2-3 godziny na niewielkiej mocy palnika. Odstawiamy na kilka godzin do wystudzenia (np. na całą noc). Następnie dodajemy cukier i znowu smażymy, mieszając do czasu do czasu, kolejnych kilka godzin do uzyskania odpowiedniej konsystencji. [Proces ten można też rozłożyć na 3 raty.]
Pod koniec gotowania wypiekamy słoiczki w piekarniku (lub sterylizujemy w wybrany sposób). Myjemy maliny, dorzucamy je do borówek, zwiększamy moc grzania i szybko zagotowujemy, mieszając bardzo delikatnie od czasu do czasu. Gotową konfiturę przekładamy do słoiczków (i ewentualnie ponownie zapiekamy, choć drugie pieczenie nie jest już konieczne). Odstawiamy słoiczki dnem do góry, przykrywamy grubym ręcznikiem lub kocem, żeby powoli wystygły. Zimne słoiczki odstawiamy w chłodne, ciemne miejsce i otwieramy kolejno w chwilach tęsknoty za latem.


Smacznego!

* Teoretycznie borówki i maliny są bezpieczne dla dzieci już właściwie od początku, ale ze względu na dodatek cukru w konfiturze należy pamiętać, żeby najmłodszym nie podawać jej w nadmiarze!
** Ilość cukru można zmienić w zależności od tego, jak słodkie są owoce.





[A ostatni weekend lata spędziliśmy zawieszeni między porami roku w głębi lasu - szczegóły w kolejnym poście :)]


2 komentarze:

  1. Porywam od Ciebie jeden słoiczek. Ja nie chce żegnać lata :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie smuć się, niedługo następne :)

      Usuń