środa, 11 maja 2016

Zupa z pieczonych warzyw (nie tylko dla niemowląt)

Dobra. Dziś nie będę się zarzekała, obiecywała poprawy ani nic z tych rzeczy. Spójrzmy prawdzie w oczy, blog już prawie umarł. Już, już miałam pisać oficjalne pożegnanie. Mam co prawda jakieś niepublikowane zdjęcia na dysku, ale cóż, jakoś mi się nie chciało. Nie miałam czasu, weny, serca?

E tam, nie ma co się tłumaczyć po pół roku :P 

W każdym razie dziś wpadłam na nowy pomysł. Zmianę formuły bloga. Może taka szybka piłka ułatwi mi publikacje? Czas pokaże ;)


Prezentuję dziś zatem zupę z cyklu "przegląd lodówki". Miałam trochę środka bakłażana wyciętego podczas przyrządzania faszerowanych bakłażanów, jakieś skrawki papryki pozostałe z czasów, kiedy to Pan Synek postanowił poćwiczyć zdolność posługiwania się nożem. Dodatkowo kawałek tego i owego, głodne dziecko i mało czasu. Tak powstała zupa na kanwie niemowlęcych papek, ale trochę podrasowana. 

Doskonała dla smakosza małego, dużego i... plastikowego ;)



Dziś nie będzie typowego przepisu, bo to takie działanie bardziej na oko. Poza tym pasuje tu właściwie każde warzywo (nawet pomidory, które po podpieczeniu można z łatwością obrać ze skórki), mięso, ryba lub jakie inne cudo i dowolny tłuszczyk.

A zatem jak na zdjęciu: kładziemy pokrojone umyte warzywa i mięso na blasze, polewamy oliwą, przyprawiamy, podpiekamy w piekarniku na termoobiegu z funkcją grilla na 220°C przez ok. 15 min. Część upieczonych składników odkładamy dla dziecka do rączki, a resztę miksujemy (najlepiej w blenderze kielichowym), dodając ok. O,5 l wody lub bulionu. Podajemy z pietruszką, kolendrą, grzankami, serem, czy co tam mamy.

Smacznego!


od 10. m. ż. (w zależności od składników)

1 komentarz:

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń