wtorek, 18 lutego 2014

Crumble z gruszką i jabłkiem


Na dzikiej i mroźnej Północy świeci wiosenne słońce. Między badylami i zgniłymi zeszłorocznymi liścmi na moim (w pocie czoła przekopywanym latem) klombie pojawiają się już kiełki krokusów, żonkili, przebiśniegów, a nawet chyba tulipanów. Będzie kolorowo! Mam więc nadzieję, że zapowiedzi o nawrocie zimy to tylko głos zgorzkniałych pesymistów. Choć pamiętam, jak w zeszłym roku też wiosna dawała sygnały, które obserwowaliśmy ze spokojem na naszym cudownym wygnaniu na wsi, a przecież na wielkanoc lepiliśmy bałwany! Oby nie! A kysz!
A zatem na jeden z ostatnich dni z zimowym niebieskim światłem proponuję crumble z sezonowych owoców, których przecież w naszym klimacie o tej porze jest zatrzęsienie ;) Bez żalu żegnam zimowe jabłka i gruszki i dołączam do Pana Synka w jego wiecznym niemal oczekiwaniu na truskawki!


od 10. m. ż.

Składniki na formę 17x17cm:
2-3 kwaśne jabłka
2-3 gruszki
1 łyżka soku z cytryny
1 łyżka mąki ziemniaczanej
1 łyżka klarowanego masła
opcjonalnie: 2 łyżeczki cukru trzcinowego*

na kruszonkę:
1/2 szklanki płatków zbożowych (np. orkiszowe)
1/2 szklanki mąki pełnoziarnistej (np. orkiszowej)
2 łyżki zimnego masła
2 płaskie łyżki cukru trzcinowego



na sos budyniowy:
1 szklanka mleka (może być roślinne)
1 łyżka mąki ziemniaczanej
1 łyżka cukru trzcinowego z prawdziwą wanilią (lub zwykłego trzcinowego i odrobina ekstraktu z wanilii, lub 1 łyżeczka cynamonu)




Wstawiamy piekarnik na 200ºC.
Owoce myjemy, obieramy i kroimy na niezbyt duże kawałki. W garnku o grubym dnie rozpuszczamy masło, wrzucamy jabłka i gruszki, sok z cytryny oraz mąkę ziemniaczaną (i ewentualnie cukier). Mieszamy dokładnie i dusimy ok. 5 min.
Płatki siekamy niezbyt dokładnie (np. w malakserze), dodajemy mąkę i cukier oraz posiekane zimne masło. Rozcieramy w palcach na kruszonkę.

Do foremki przekładamy owoce, posypujemy kruszonką i zapiekamy przez ok. 20 min.


W tym czasie przyrządzamy sos: wszystkie składniki podgrzewamy w rondlu, cały czas mieszając, do momentu zgęstnienia (ma mieć jednak konsystencję sosu, a nie gęstego budyniu!).
Lekko przestudzone crubmble podajemy z ciepłym sosem.


Smacznego!



* ja nie dodawałam cukru, bo moje gruszki były mocno dojrzałe i bardzo słodkie




[to będzie szafran ;)]


2 komentarze:

  1. Ach, crumble - dawno już nie jadłam tego pysznego deseru! Czas do niego powrócić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na crumble zawsze jest dobra pora :)

      Usuń